Mokre plamy na elewacji i podbitce w nowym domu. Co to jest i od czego zacząć diagnostykę
Udostępnij
Jednym z bardziej niepokojących widoków po zakończeniu budowy są mokre plamy pojawiające się na elewacji albo pod podbitką. Szczególnie wtedy, gdy dom jest świeży, ocieplony, ogrzewany i w środku nadaje się już do zamieszkania. Naturalna reakcja to strach przed nieszczelnym dachem albo „błędem, który teraz wyjdzie bardzo drogo”.
Rzeczywistość bywa mniej oczywista. Takie plamy nie zawsze oznaczają przeciek, ale zawsze oznaczają, że gdzieś w przegrodach dzieje się coś, czego nie zaplanowano.
Kluczowe jest to, żeby nie zgadywać, tylko podejść do tematu metodycznie.
Dlaczego problem często wychodzi właśnie w nowych domach
Nowy dom to w praktyce ogromna ilość wilgoci technologicznej zamkniętej w murach, tynkach, wylewkach i materiałach wykończeniowych. Nawet jeśli budynek jest ogrzewany, wilgoć nie znika sama – musi zostać wyprowadzona przez wentylację.
Jeżeli jednocześnie:
- mury zostały szybko ocieplone grubą warstwą styropianu,
- podbitka wykonana jest z OSB i również „zamknięta” styropianem oraz klejem,
- poddasze zostało szczelnie zamknięte pianą PUR,
to budynek zaczyna zachowywać się jak termos. W takim układzie każdy błąd w wentylacji, detalu dachu albo w połączeniach warstw może skutkować kondensacją wody w miejscach, gdzie najmniej się jej spodziewamy.
Scenariusz 1: woda z dachu, która nie ma gdzie odpłynąć
Jedna z najczęstszych przyczyn mokrych plam pod podbitką to problem z odprowadzeniem wody spod pokrycia dachowego. Nawet idealny dach zakłada, że pewna ilość wody zawsze może znaleźć się pod dachówką czy blachą – od tego jest membrana i obróbki.
Jeśli:
- membrana dachowa nie jest poprawnie wyprowadzona do rynny,
- brakuje blachy okapowej wsuniętej pod membranę,
- rynna jest osadzona zbyt wysoko albo bywa blokowana lodem i śniegiem,
to woda zamiast trafić do rynny cofa się i spływa po elementach konstrukcyjnych, a następnie wychodzi dokładnie tam, gdzie ją widać: na elewacji albo podbitce.
Charakterystyczne jest to, że plamy:
- pojawiają się po roztopach lub opadach,
- „schodzą” w dół po ścianie,
- są najbardziej widoczne w strefie okapu i nad wejściem.
Scenariusz 2: kondensacja pary wodnej, a nie przeciek
Nie każda woda w przegrodzie to woda z zewnątrz. W nowych, szczelnych domach bardzo często mamy do czynienia z kondensacją pary wodnej.
Każdy mieszkaniec produkuje kilka litrów wody dziennie w postaci pary: gotowanie, pranie, kąpiele, oddychanie. Jeżeli wentylacja nie działa prawidłowo albo jest niewydolna, para zaczyna szukać najchłodniejszych miejsc w konstrukcji.
Takimi miejscami są często:
- strefy przy podbitce,
- nad drzwiami wejściowymi,
- narożniki ścian,
- miejsca styku różnych materiałów.
Para wodna skrapla się wewnątrz przegrody, a następnie grawitacyjnie spływa w dół, dając dokładnie taki efekt, jaki widzimy na elewacji.
OSB w podbitce – detal, który bywa krytyczny
Płyta OSB zastosowana w podbitce nie jest materiałem „odpornym na wszystko”. Jeśli:
- nie ma zapewnionej wentylacji,
- jest szczelnie zamknięta styropianem i klejem,
- a nad nią pojawia się wilgoć (z dachu albo z wnętrza),
to bardzo łatwo staje się powierzchnią, na której kondensuje się para wodna. Z tej kondensacji woda nie odparowuje, tylko zaczyna szukać ujścia – najczęściej na zewnątrz.
Scenariusz 3: mostki cieplne i miejsca „słabsze”
W nowych elewacjach często widać wilgoć dokładnie w tych punktach, gdzie:
- były kołki montażowe,
- przebiegały listwy aluminiowe,
- występują zmiany grubości materiałów.
To nie zawsze błąd wykonawczy wprost, ale efekt różnicy temperatur. Wilgoć z wnętrza kondensuje się tam, gdzie przegroda ma gorsze parametry cieplne, a następnie pojawia się na powierzchni jako mokra plama.
Co możesz sprawdzić sam, zanim rozbierzesz pół domu
Zanim ktoś zdejmie dach albo zrywa podbitkę, warto zrobić kilka logicznych kroków:
Po pierwsze, obserwuj zależność od pogody. Jeśli plamy nasilają się po opadach albo roztopach – trop prowadzi w stronę dachu i obróbek. Jeśli pojawiają się niezależnie od deszczu, a bardziej przy mrozach i dużej wilgotności wewnątrz – podejrzana jest kondensacja.
Po drugie, sprawdź wilgotność w domu. W nowym budynku wartości powyżej 60% to sygnał alarmowy. Sama „temperatura komfortowa” nie oznacza, że wilgoć jest pod kontrolą.
Po trzecie, oceń wentylację. Czy faktycznie działa, czy tylko „jest”? Czy są nawiewy, czy wywiewy mają ciąg, czy pomieszczenia są wietrzone regularnie.
Po czwarte, dokładnie obejrzyj okap dachu i rynny. To tam bardzo często leży przyczyna, której nie widać z poziomu ziemi.
Kiedy nie warto zgadywać
Jeżeli plamy:
- powiększają się,
- pojawiają się w nowych miejscach,
- albo są w bezpośrednim sąsiedztwie pokoju dziecięcego czy pomieszczeń ogrzewanych,
to dalsze domysły przestają mieć sens. Wtedy trzeba otworzyć przegrodę w kontrolowany sposób albo zlecić diagnostykę (kamera termowizyjna, lokalizacja zawilgoceń), zanim wilgoć zacznie niszczyć konstrukcję lub wykończenie.
Najważniejszy wniosek
Mokre plamy na elewacji i podbitce w nowym domu nie są normą, ale też nie zawsze oznaczają katastrofę. Bardzo często są sygnałem, że:
- wilgoć nie ma jak uciec,
- jakiś detal wykonano „na styk”,
- albo budynek jest zbyt szczelny w stosunku do wentylacji.
Najgorsze, co można zrobić, to je ignorować albo zakładać od razu najdroższy scenariusz. Najlepsze — to potraktować je jak komunikat od budynku, który mówi: „coś tu nie działa tak, jak powinno”.